Zimowa Warta
styczeń 2026
Czy warto zimą jechać na Wartę? Pogoda nie dała nam dużego wyboru, większość rzek zamarzła, ale wartki nurt Warty uchronił ją przed tym losem, a nas przed marnacją zaplanowanego urlopu. Płynie? Zatem jedziemy!
Zaczęliśmy szczyptą historii na zamku w Olsztynie oraz kultury i techniki w Częstochowskim Muzeum Zapałek. Pierwsze zejście na rzekę – jeszcze łagodne, bo z noclegiem pod dachem i sauną na wieczór. A potem pakujemy klamoty, opuszczamy bezpieczną przystań i ruszamy na spotkanie zimowej przygodzie!
Jurajskiemu przełomowi Warty nie można odmówić uroku. Na początku malownicze ostańce, urocze meandry, a dalej – lasy, skarpy, rozległe krajobrazy. Załęczański Łuk Warty, na którym skończyliśmy, rozbudził apetyty i dał nadzieję na kolejne fajowe wyjazdy!
Po drodze dziko i odludnie, chciałoby się powiedzieć – daleko od cywilizacji. I powiedziałoby się, gdyby nie te upiorne dla kajakarzy wytwory rąk ludzkich. Drugiego dnia zgubiliśmy rachubę przenosek! Jak nie próg, to elektrownia albo inne ustrojstwo spiętrzające. Resztki śniegu wspierały nas w targaniu kajaków naokoło.
Pogoda za dnia, choć pochmurna, sprzyjała wiosłowaniu. Było też trochę przygód lodowych. Zimowe biwaki z niedużym mrozem sprawdzały siłę charakteru i wyposażenie. Ale prawdziwy test przyszedł ostatniej nocy, gdy temperatura spadła do -10 st., a klimacik podkręcał lodowaty przenikliwy wicher miotający naszym malowniczo wyeksponowanym zakolem. Jajecznica w takich warunkach to zaiste królewski posiłek!
Warta w liczbach:
- Adeptów zimowego kajakarstwa: 8 + 1 gościnnie
- Licznik kilometrów: 136
- Dni na wodzie: 7
- Zimowych biwaków: 5
- Licznik kabin: 1 + 0,5 + 0,5
Fot. ŻBu, Trytytka, Maleszka, Piotr T., JuraKajaki
