Pierwszą próbę zawojowania Skrwy podjęliśmy późną jesienią. Mieliśmy ciche nadzieje, że pójdzie gładko i po 4 dniach zafiniszujemy na Wiśle. Ale chyba nas skubana pokochała, bo od razu zaprosiła nas na kolejny raz!

Jako że miłość szybko odwzajemniliśmy, ruszamy na Skrwę ponownie – z kontynuacją naszej niepodległościowej pielgrzymki do Murzynowa.

Ciekawe, czy jeszcze będzie śnieg, czy może już będziemy wypatrywać zwiastunów wiosny! 

Nie było Cię na pierwszej części? Nic nie szkodzi, możesz dołączyć teraz!