- 486962742_974707794785245_2990473495076126942_n
- DJI_0930 - frame at 0m45s
- DJI_0988 - frame at 0m30s
- GX011885.MP4_snapshot_00.06.113
- GX012029.MP4_snapshot_00.02.746
- GX012031.MP4_snapshot_00.13.982
- GX012122.MP4_snapshot_00.04.364
- GX012217.MP4_snapshot_00.31.031
- IMG_5716
- IMG_7920
- IMG_7979
- IMG_8012-EDIT
- IMG_8074
- IMG_8107
- IMG_8286
- IMG_8346
- IMG_8551
- IMG_8798-EDIT
- IMG_8909-EDIT
- IMG_8920
- IMG_8936
- IMG_9054
- IMG_9118
- IMG_9215
- IMG_9301
- IMG_9398
- IMG_9514
- IMG_9557
- IMG_9575
- IMG_9649
- IMG_9836
Cres (wyspa, Chorwacja)
lato 2024
Choć zwykle kajakujemy wzdłuż (rzek), tym razem zaszaleliśmy dookoła – wyspy! A słodką mulistą wodę zamieniliśmy na słony, rozfalowany lazur!
Jak w paru słowach zdać relację z trzytygodniowego pobytu w bajce? Jak oddać nastrój odrealnienia? Jak przytoczyć wszystkie zachwyty? Kajaki na morzu dają taaaaaką wolność!
Eee, przesada! Sama nuda i udręka! Wody po horyzont, nic nie widać. Codziennie wiosłowanie, a wspierającego nurtu brak! Upał od świtu, trzeba się co chwilę moczyć w tej gorącej, słonej wodzie albo chować po krzakach i skałach. Sól się klei, szczypie w plecy, ciuchy sztywnieją. Wszystkie plaże kamieniste, jak tu wygodnie poleżeć. Każda roślina kłuje, weź tu się wysikaj, niewiasto. Komarów niby nie ma, ale to tylko dlatego, że zjadły je te wszystkie żyjące tu wielkie robale, włącznie z szarańczą. Jedzenie ma oczy, a nawet rusza się tuż przed podaniem. No i strach się bać, bo nad głowami szybują sępy! A do tego drogo.
Na przekór przeciwnościom postanowiliśmy się dobrze bawić. Z tej radości zakręciło nam się w głowie i opłynęliśmy Cres 1,5 raza! – z wymianą części ekipy w połowie. Pogoda sprzyjała – przewaga temperatur w okolicach 38 st., wiatru brak lub umiarkowany. Trasa wiodła nas wzdłuż brzegu Cresu, ale zrobiliśmy kilka zygzaków i dobiliśmy do paru bezludnych wysp. Zwiedzaliśmy dzikie plaże, groty osiągalne tylko z morza, latarnie morskie i urocze, senne miasteczka. Podziwialiśmy klify, zatoki i wielki błękit głębin, wschody i zachody słońca. Dookoła biwaków biegały sarny i owce, a na spotkanie kilka razy wypłynęły nam delfiny.
Rozkołysana sielanka całkiem oderwała od rzeczywistości…

