- 487376269_976619017927456_3341926598027387173_n
- 485142986_969253205330704_3862788656044150417_n
- 485147202_969252725330752_6753512712188527273_n
- 485005640_969253191997372_3560685610741836625_n
- 485004673_969253141997377_3693757652927066764_n
- 485165301_969253188664039_4601480057456654282_n
- 484996211_969253211997370_582418864050965040_n
- 485186352_969253151997376_9022633584879702003_n
- 485356048_969820175274007_576545443410540610_n
- 485647380_969820071940684_9210870746237928775_n
- 485409222_969820198607338_3149387600327166707_n
- 485586492_969820171940674_8906841144647434482_n
- 485360898_969820385273986_8283231602168011237_n
- 484916488_969820371940654_6745309700223744519_n
- 487361595_975838978005460_1549432796630333976_n
- 487311061_975838981338793_2783633035994135104_n
- 487065952_975838871338804_4998326807739815873_n
- 486865492_976194634636561_4833751697934114883_n
- 486739131_976618987927459_6873397814108157655_n
- 486692201_976619061260785_4876022844426855136_n
- 486609165_975838874672137_8232375474705289098_n
- 486601164_975838841338807_8493012151092599407_n
- 486497613_972134608375897_3835558244090282543_n
- 486402391_976194561303235_5382110127463544732_n
- 486362687_976194921303199_1092267303988655287_n
- DCIM100GOPROGOPR1279.JPG
- 486232358_972134595042565_8162053559102979743_n
- 486174556_971273171795374_6485260816935667045_n
- 485803514_972134438375914_4105967743283084370_n
- 485725336_971272865128738_5702387828807297473_n
- 485416710_972134411709250_2490205589573965522_n
- 485405677_969253178664040_5628831854173811552_n
- 485375115_971273175128707_1614969693078676865_n
- DCIM100GOPROG0053389.JPG
- DCIM104MEDIADJI_0764.JPG
- 466099565_885102273745798_2598192724828248834_n
- 466037818_885102267079132_3851694820222986770_n
Wieprz pokręcony jak świński ogonek!
2023–2024
Polędwiczki czy schaboszczak? Eee tam, cały Wieprz! Pochłonięcie Wieprza i wszystkich jego zakrętów, czyli pełen rozbiór tuszy wieprzowej, zajęło nam 7 weekendów między listopadem 2023 a listopadem 2024.
Było mroczno jesiennie, zachwycająco słonecznie, rozkosznie roztoczańsko. Zima i kajaki też świetnie do siebie pasują – kolorowa ferajna pięknie prezentowała się na białych połaciach. Na przedwiośniu po śniegu słuch zaginął, za to na meandrach wylane skróty i wody po horyzont. We wrześniu doświadczyliśmy tej poruszającej mieszanki przyjemnego ciepełka w dzień, szczypiących w nos nocy i elektryzująco rześkich poranków. Do tego zachwycające wschody słońca, świetliste księżycowe noce, wędrujące wrzosy, malownicze mgły i połyskujące diamentowo rosy – w których można nawet umyć stopy! Listopadowe świniobicie także upłynęło w łagodnej, pięknej aurze.
Wieprz płynął wśród zieleni, pomiędzy zamkami, polami i lasami. Woda w Wieprzu była mokra i zimna – sprawdzaliśmy od samego początku dobrych kilka razy, podbijając niziutki dotąd licznik kabin. Dopiero potem Wieprz wreszcie przestał wirzgać i jakby oswoił się z kolorowymi kajaczkami. Może nawet zaprzyjaźnił? My z nim na pewno! Miesiące pod świńskim znakiem srogo siadły na głowę i ostatecznie nastąpiła pełna identyfikacja z ujeżdżanym Wieprzem. Wybaczyliśmy mu wszystkie kabiny, zakręty i humory, to nic, że było daleko, no zżyliśmy się i pokochaliśmy czule jak najdroższe domowe zwierzątko!
Za piękną pamiątkową grafikę dziękujemy niezastąpionej ADgrafika.pl!
